Nie pamiętamy takich warsztatów, poważnie. Po pierwsze było nas sporo, bardzo dobry efekt to wywołuje, bo większa liczba historii to później więcej myśli zastępczych.
Grupa, wyraźnie nastawiona na cel – chce latać, ale niedowierzająca, że to możliwe. Początki zawsze są trudne, bo każdy musi się jakoś zmierzyć z przyznaniem się do tego lęku. Generalnie, jakoś tak się porobiło, że „passe” jest banie się czegokolwiek, wszyscy są dookoła supermenami, piękni, bogaci, nie mający problemów, taka celebracja życia ogólnie.
